LUT University w Finlandii prowadzi badania nad wykorzystaniem turbin wiatrowych jako platform do montażu radarów i innych czujników wykrywających drony. Testy, odbywające się na farmie wiatrowej TuuliMuukko w Lappeenrancie, położonej około 20 kilometrów od granicy z Rosją, mają na celu ocenę skuteczności takiego rozwiązania, a ich wyniki mają być znane wczesną jesienią 2026 roku.
Dlaczego turbiny wiatrowe jako platforma?
Infrastruktura farm wiatrowych, obejmująca wysokie wieże o ponad 200 metrach wysokości, własne zasilanie, łączność oraz drogi serwisowe, oferuje cechy pożądane dla rozproszonego systemu obserwacji przestrzeni powietrznej. Umieszczenie czujników na turbinach zapewnia lepszą widoczność radiową i optyczną, szczególnie dla nisko lecących obiektów, co zwiększa czas na identyfikację i reakcję. Ponadto, turbiny dysponują już gotowym przyłączem elektrycznym i systemami telekomunikacyjnymi, co pozwala na ponowne wykorzystanie istniejącej infrastruktury zamiast budowania odrębnych masztów. W szerszej fińskiej koncepcji ResilEast zakłada się powstanie dziesięciu dużych farm wiatrowych wzdłuż wschodniej granicy, z łączną liczbą nawet 1000 turbin, z których część mogłaby pełnić podwójną funkcję: produkcji energii i wsparcia bezpieczeństwa granicy.
Wyzwania i złożoność systemu detekcji
Mimo licznych zalet, integracja czujników z turbinami wiatrowymi wiąże się z wyzwaniami. Turbiny i ich obracające się łopaty generują zakłócenia elektromagnetyczne, które mogą utrudniać wykrywanie i śledzenie rzeczywistych obiektów, a także prowadzić do fałszywych alarmów. Problemem jest również kołysanie się wysokich konstrukcji, które może negatywnie wpływać na dokładność lokalizacji celu. Fińskie siły zbrojne zwracały uwagę także na ryzyko dostępu cywilnego personelu do wojskowego wyposażenia.
LUT University bada obecnie różne urządzenia, w tym sensory pasywne, które nie emitują własnej wiązki radarowej, by ocenić skalę tych ograniczeń w rzeczywistych warunkach. Wstępne szacunki, dotyczące planowanych testów niewielkich radarów nawigacji morskiej na lotnisku Helsinki-East (również jesienią 2026 r.), wskazują, że współczesny radar impulsowo-dopplerowski mógłby wykryć małego drona z odległości około 1–1,5 kilometra. Należy jednak pamiętać, że jest to szacunek, a nie potwierdzony zasięg czujnika pracującego na turbinie.
Skuteczny system detekcji dronów wymaga połączenia wielu rodzajów czujników, takich jak radary, kamery dzienne i termowizyjne, czujniki akustyczne oraz odbiorniki analizujące emisje radiowe. Tylko w ten sposób można ograniczyć liczbę fałszywych alarmów i odróżnić drona od innych obiektów. Koncepcja „muru dronowego” w fińskim projekcie koncentruje się przede wszystkim na warstwie detekcji, uzupełniając istniejące systemy wojskowe, a nie na automatycznym zwalczaniu bezzałogowców.
Potencjalne zastosowanie w Polsce
Projekt wzbudził zainteresowanie także w Polsce, Estonii, Norwegii i Szwecji. Polska, dysponując ponad 11 GW mocy lądowych farm wiatrowych oraz rozproszoną infrastrukturą energetyczną i telekomunikacyjną, ma dobrą bazę techniczną do przeprowadzenia podobnych prób. Rozwijany w Polsce program Tarcza Wschód obejmuje już wielowarstwowe zdolności antydronowe, testując m.in. rozwiązania rozpoznania akustycznego oraz systemy walki radioelektronicznej. Publiczne komunikaty nie wskazują jednak, aby Ministerstwo Obrony Narodowej prowadziło obecnie program montowania radarów antydronowych na turbinach wiatrowych. Ewentualne wdrożenie wymagałoby szczegółowych analiz dotyczących położenia turbin, zgodności elektromagnetycznej, cyberbezpieczeństwa oraz ochrony informacji niejawnych.
Opracowano na podstawie informacji rynkowych: Testo. Inspiracja źródłowa: GLOBEnergia.

